PERFUMY MIESIĄCA, ISSEY MIYAKE L'EAU MAJEURE D'ISSEY

 

Przyznam się szczerzę, że ostatnio przyszło mi zaniedbać jedną z moich pasji. Oczywiście chroniczny brak czasu. I skupienie uwagi na wielu innych istotnych aspektach mi nie pomagały. Jednak cóż poradzić, jak chcę się coś osiągnąć. To trzeba na to ciężko pracować. Oczywiście pasja, o której piszę. To rzecz jasna perfumy. Pewnie stali bywalcy zauważyli, iż ostatnimi czasy. Niestety, nie pojawiła się żadna nowa recenzja zapachu. A to wszystko właśnie dlatego, że z trudem było mi wygospodarować, chociaż piętnaście minut. By muc pobuszować wśród perfumeryjnych półek, w celu znalezienia zapachu, który zasłużyłby na miejsce w mojej zapachowej kolekcji. Koniec końców, czas się znalazł. Udało znaleźć mi się go więcej, niż go w rzeczywistości potrzebowałem. Dlatego też uznałem, że najwyższy czas, by zabrać się za recenzje kolejnego zapachu.

Jednak co do zapachu. To tym razem, sam siebie zaskoczyłem. Jakoś niespecjalnie przepadam za marką Issey Miyake. Zawsze marka ta, kojarzyła mi się z bardzo awangardowymi, mało praktycznymi strojami. Których jedynym zadaniem jest szokowanie na wybiegu. Dlatego też nigdy, nie zagłębiałem się w to, co Issey Miyake ma nam do zaoferowania. Jednak tydzień temu, zostałem bardzo, ale to bardzo zaskoczony. Mianowice podczas mojego buszowania wśród flakonów perfum. W moje ręce wpadł właśnie zapach Issey Miyake L’eau majeure d’issey. I uwaga proszę państwa ! Jest to pierwszy zapach, którego nie oceniłem po flakonie. O ile w zwyczaju, mam najpierw zwrócenie uwagi na flakon. A dopiero potem wstępne zainteresowanie danym zapachem. Tak tym razem, po prostu niepatrzący na półkę z perfumami. Wziąłem do ręki pierwszy lepszy zapach, który mi się nasunął. I zostałem pozytywnie zaskoczony. O ile wcześniej mało pochlebnie opisywałem, markę Issey Miyake. Tak teraz nieco się do niej przekonałem. Jednak przyznam, że gdyby nie zakupy na ślepo. To raczej niepowstała by dzisiejsza recenzja. Bo sam zapach, ręcznej nie zwróciłby mojej uwagi.

 

 PERFUMY MIESIĄCA O ZAPACHU

 

Zapach Issey Miyake L’eau majeure d’issey, swoją premierę miał w 2017 roku. Więc jest to stosunkowo młoda kompozycja zapachowa. Występująca on wersji wody toaletowej. Czyli nie jest to zapach zbyt intensywny. Cechą charakterystyczną, tego zapachu. Jest przede wszytki jego prostota. Zapach ten, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jest to po prostu, bardzo lekka męska kompozycja. Która wedle mojej opinii sprawdzi się doskonale w sezonie wiosenno-letnim. I o ile jest to zapach bardzo prosty i typowo męski. To jednak daleko mu do typowych męskich zapachów, które ja nazywam „zapychaczami”. Poprzez zapychacze rozumiem pseudo perfumy naładowane chemicznymi nutami zapachowymi. Czyli w wolnym tłumaczeniu. Są to wszelkiego rodzaju, dziadostwa, które okupują drogeryjne półki. Szczerze mówiąc, do zapachu L’eau majeure d’issey. Przekonałem się tylko i wyłącznie dlatego, że przypomina mi on zapach, który unosił się w jakimś sklepie odzieżowym. Jednak mimo wszelkich prób odświeżenia swojej pamięci. Za chiny ludowe, nie potrafię sobie przypomnieć w jakim. Może ktoś z was będzie wiedzieć.

 

Banner Issey Miyake L Eau Majeure D Issey 03

Fot: giraofertas.com

Jak już wyżej pisałem. Zapach L’eau majeure d’issey to bardzo prosta kompozycja. Oparta o typowo morskie, bardzo świeże nuty zapachowe. W nutach głowy znajdziemy bergamotkę, grejpfrut, oraz mięte. Nuty środkowe, to zaś wcześniej wspomniane nuty morskie, herbata, oraz hedione. Dla niewtajemniczonych "hedione" to substancja chemiczna, która ma odzwierciedlać zapach jaśminu. Z delikatnymi nutami magnolii i cytrusów. Za bazę natomiast odpowiedzialne są, typowo drzewne nuty zapacowe. Takie jak cedr, drzewo bursztynowe, a także drewno kaszmirowe. Natomiast według mnie najbardziej wyczuwalne są, morskie oraz cytrusowe akordy. Które to sprawiają, że zapach jest bardzo lekki i delikatny. Doskonały do noszenia na co dzień. Szczególnie w letnich miesiącach.

 

PERFUMY MIESIĄCA FLAKON

 

Co do flakonu. To mimo prostoty jest on raczej mało efektowny. A zupełnie szczerze to według mnie jest on po prostu tandetny. Wygląda on jak taki tani drogeryjny dezodorant. Który ni jak ma się do tego, co znajdziemy w środku. Wcześniej pisałem, że nie zwróciłbym uwagi na ten zapach. A już szczególnie na półce pełnej, innych o wiele bardziej estetycznych flakonów. Zapcha ten, trafił w moje ręce tylko dlatego, że postanowiłem zrobić zakupy na chybił trafił. A dokładniej, to postanowiłem zrobić te zakupy na ślepo. Ponieważ w ogóle nie patrzyłem na to. Co trafia w moje ręce. Gdybym sam miał zdecydować się na zakup tego zapachu. Oceniając go po flakonie. To myślę, że ciężko było mu zwrócić moją uwagę. Między innymi dlatego, że jest on po prostu nijaki, tandetny. Przypomina mi najtańszy drogeryjny dezodorant za 10 złotych. A nie wodę toaletową, za którą byłbym w stanie zapłacić około 140 złotych. Jak na razie, jest to najbardziej tandetny, w każdym znaczeniu tego słowa flakon. Z jakim kiedykolwiek się spotkałem. Naprawdę uważam, że zapach ten można by było opakować w nieco bardziej estetyczny, i lepiej przemyślany flakon. A nie idąc po linii najmniejszego oporu, wlać go do butelki po dezodorancie.

 

PERFUMY MIESIĄCA OGULNA OCENA

 

Zapach ten, bardzo trudno ocenić i zrozumieć. Mimo tego, że jest to prosta bardzo lekka kompozycja. To jednak z drugiej strony. Spodziewałem się czegoś bardziej kreatywnego po marce odzieżowej, która słynie z awangardowych, i bardzo szokujących projektów. Zapach ten oczywiście jest w jakiś sposób interesujący. Jednak nie jest to coś, czego można by się spodziewać po marce słynnego projektanta. To, co podoba mi się, w tym zapachu. To przede wszystkim to, że jest on bardzo lekki, delikatny a przy tym świeży. Według mnie sprawdzi się doskonale, do użytku na co dzień. Na przykład do pracy, w której agresywne, ostre, typowo duszące zapachy, nie są mile widziane. Jest to również zapach doskonały na siłownie. Więc jeśli lubimy, używać perfum idąc na trening. To uważam, iż zapach L’eau majeure d’issy. Doskonale sprawdzi się w tej roli. Między innymi, ze względu na typowo energetyzującą i bardzo odświeżającą woń.

 

20171221 nuoc hoa issey miyake 05

Fot: bazaarvietnam.com

Uważam również, iż zapach ten. Będzie dobry dla mężczyzn, którzy wolą bardziej stonowane proste kompozycje. Lub też nie mają ściśle wyrobionego gustu zapachowego. Doskonale nadaję się on również dla młodych mężczyzn. Między innymi właśnie ze względu na fakt, że jest to mało agresywna, i typowo lekka kompozycja. Która moim zdaniem będzie doskonała na pierwsze perfumy. Natomiast, jeśli mamy wyrobiony gust zapachowy. Oraz rozeznanie wśród zapachów. To myślę, że tak jak w moim przypadku. Nabędzie to kompozycja, na którą zwrócimy uwagę. Co więcej, według mojej opinii. Sam flakon odbiera chęć zapoznania się z tym zapachem. Dlatego, też śmiem wątpić, że będzie on stanowić bestseler sprzedażowy.

 

pODSUMOWANIE

 

Podczas czytania recenzje perfum. Warto mieć na uwadze fakt, iż każdy nos jest inny. I tak naprawdę każdy, kto zainteresuje się tym zapachem. Może go odebrać w inny sposób. Jednak będę z wami szczery. Mimo iż, na początek wspomniałem, że nieco przekonałem się do marki Issey Miyake. To raczej nie prędko wrócę do tego zapachu. I na chwilę obecną, jakoś niespecjalnie czuje się przekonany do innych zapachów tej marki. Natomiast, jak już pisałem. Ta świeża i lekka kompozycja. Na pewno przekona wielu fanów prostych i lekkich zapachów. Słynących z typowo męskiej woni. Co do ceny, to zapach ten to średnia półka cenowa. Za 100 ml zapłacimy 365 złotych. Natomiast za pojemność 50 ml zapłacimy 259 złotych. Według mnie cena ta jest bardzo przesadzona. Zapach ten w żadne możliwy sposób nie jest wart tyle, ile musimy za niego zapłacić. Mimo iż jest to, zapcha trwały. To jednak maksymalna cena za tego typu kompozycje. Powinna wymościć około 80 max. 100 złotych nie więcej. Ponieważ prosta kompozycja i bardzo tandetny flakon. Raczej nie przemawiają za tym, by wydać na nie prawie 400 złotych.

 

Przetestuj sam zapach Issey Miyake L’eau majeure d’issey – tutaj.

 

Mam nadzieje, że ta recenzja w jakiś sposób zobrazował ci wyżej opisywany zapach. Oczywiście zachęcam cię do zapoznania się z tą kompozycją zapachową. Bo kto wie może, zapach ten a nóż do ciebie przemówi. Oczywiście jak zawsze, na sam koniec. Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić się na mój newsletter. Gdzie znajdziesz więcej informacji z zakresu szeroko pojętego męskiego stylu oraz perfum.

 

Serdecznie pozdrawiam.

 

signature