CENA ZA STYL

 

W Internecie jest setki blogerów, którzy prezentują bajeczne stylizacje na swoich blogach. Jednak mało kto wnika w ich artykuł głębiej i sprawdza, jaka jest autentyczna cena ich stylizacji. Jak wiadomo, bloger połowę, jak nie większość ubrań w szafie ma za darmo. Jeśli zwykły śmiertelnik chciałby się tak ubrać, to ile musiałby na to wydać ? Tym dosyć dramatycznym wstępem troszeczkę nie na temat. Postanowiłem zacząć dzisiejszy wpis. Który jak możecie domyślać się po tytule, będzie o pieniądzach. A tak dokładniej, to o ich wydawaniu. I to wydawaniu nie na byle co, tylko na ubrania. I to nie tylko przez blogerów.

Mam jedną dużą słabość. Mianowicie jest to słabość do pięknych ubrań. Kocham piękne garnituru, buty, i płaszcze. Jak wiadomo, piękno kosztuje. I to dość sporo kosztuje. Wiele blogerów twierdzi, że jeśli chcemy ubierać się stylowo, to wcale nie potrzebujemy grubego portfela. I jest w tym trochę prawdy. Jednak moje doświadczenie zobrazowało mi całkiem inny obraz tych słów. Ponieważ cena idzie w parze z jakością. A jednak robiąc zakupy, to właśnie jakość ubrania jest jednym z czynników, który biorę pod uwagę. I niestety tańsze produkty nie spełniają norm jakościowych. Lepiej wydać 200 PLN na marynarkę i mieć ją rok. Czy 800 PLN i mieć ją kilka lat. Odpowiedź jest prosta. Jednak pewnie teraz myślisz blogerowi to łatwo, ponieważ połowę ubrań ma za darmo. I tak i nie. Sam nie współpracuje barterowo jako bloger. Wolę dostawać pieniądze niż ubrania. Ponieważ cenie swoją pracę. Natomiast jak wcześniej pisałem, jest dosyć sporo bloger. Którzy za swoją szafę nie zapłacili ani złotówki. I ubrania mają za darmo. No bo przecież jak dają to brać ! I to jednak oni najczęściej piszą, że żeby być stylowym wcale nie musisz mieć zasobnego portfela. Dla mnie opinia blogera, który mówi coś takiego, a sam ubrania za swoją szafę nie zapłacił ani złotówki. Nie jest wiarygodna. Dodam tylko, że marki, które najczęściej proszą o barter, wcale do tanich nie najeżą.

 

 

 gDZIE KUPOWAĆ


Nie nalezę do osób, które piszą to, co same uważają za słuszne. Więc postanowiłem sprawdzić inne alternatywy, że tak powiem tanich zakupów. I postanowiłem wybrać się w celach badawczych do takich sklepów jak szmatek, czy outlet. I ku mojemu rozczarowaniu, zakupy te łatwe nie są. Przeglądając ofertę szmateksu, dość szybko zorientowałem się ze stylowej marynarki ze świecą szukać. Większość modeli szmateksowych garniturów, skrojona jest na wczesny rok 2003. Gdzie trzyguzikowe wyświecone marynarki, były hitem tamtych lat. Dziś to raczej zmora wiejskich wesel. I to tłumaczy, czemu właśnie tam sobie wiszą. Po za tym marek luksusowych w szmateksie ze świecą szukać. Ponieważ z doświadczenia wiem, że większość produktów luksusowy, to produkty na lata, które wcale nie tak łatwo zniszczyć. W większości przypadkach produkty luksusowe są wykonane z zaskakująco dobrych materiałów. I jeśli właściwe o nie zadbamy, to posłużą nam kilka, jak nie kilkanaście lat. Więc kto normalny odda białą koszulę Gucci do szmateksu. Którą można odsprzedać z zyskiem. Raczej nikt. Większość luksusowych marek w szmateksie to podróbki. I to dość łatwe do rozpoznania. I tak wiem, w szmateksie można znieść tak zwane perełki. Zamiast marnować godziny na poszukiwaniu w miarę dobrych ubrań w szmateksie. Wole ten czas wykorzystać na to, by zarabiać pieniądze. By muc sobie pozwolić na kupienie czegoś w sklepie, gdzie wiem, że na pewno znajdę swój rozmiar, i to, czego szukam. Myślę, że jest to lepszy sposób na spędzenie czasu, niż marnowanie go bawiąc się w króla secondhandów.
Drugim dobrym rozwiązaniem, miał się okazać outlet. Jednak jak wiadomo do outletów, trafiają ubrania, które nie sprzedały się w normalnych sklepach. I często są to nietypowe rozmiary jak na przykład XXL czy XS. I owszem, ubrania tam są tańsze. W wielu przypadkach będą to pojedyncze sztuki. W outletach natomiast można zaopatrzyć się w dodatki. Ponieważ krawaty oraz szaliki, są w uniwersalnych rozmiarach. I będą one nie co tańsze niż w normalnym sklepie.

 

 

 

sytółacji

 

Więc o zrobić by było nas stać na te dobre i stylowe ubrania. Oszczędzać ? Nie koniecznie, bo gdybym oszczędzał, to do dziś nosiłbym to, co cztery lata temu. I nie mógłbym eksperymentować ze stylem. Lepszy sposobem, będzie zarządzanie swoimi pieniędzmi. I mimo iż ekonomistą nie jestem. To kiedyś w jednej z książek biznesowych, przeczytałem bardzo ciekawy sposób zarządzania swoimi pieniędzmi. Jest to metoda dzielenia pieniędzy na 50% i 5 razy 10%. Może dziwnie i komicznie brzmi. Poniższy obrazek dość słusznie wyjaśni ci tę technikę.

 

 50 życie

 

W głównej mierzę, polega ona na podzieleniu swojego przychodu, na kilka kont. Z których każde jest przeznaczone na inny cel. Wiem, że każdy ma inne zarobki. Tę metodę można dopasować, do swoich potrzeb. Dzieląc swój przychód na 80 i 2 razy 10 %.
Jednak czasami zamiast dzielenia pieniędzy, wystarczy popracować nad ich wydawaniem. Bo dość duża liczba osób wyrzuca pieniądze w błoto. Zamiast dobrze je kalkulować. A potem dziwią się, że gdy przyjdzie co do czego. To ich portfel świeci pustkami.

Wiem, że wielu z was spodziewało się cudownej recepty, na to, by ubrać się stylowo za małe pieniądze, lub jak w magiczny sposób kupić coś luksusowego za pół ceny. No niestety mam nieco inne podejście do życia. I zamiast zastanawiać się co mogę zrobić, by zaoszczędzić na nowy garnitur, Zastanawiam się nad tym, co zrobić, by zacząć zarabiać więcej. By muc sobie na niego pozwolić. Uważam, że oszczędzanie i bieganie po przecenach, to największa i najbezsensowniejsza strata czasu. Na jaką możemy sobie pozwolić. Jestem też dość wygodnicki. Dlatego przeciskanie się w tłumie zapatrzonych w siebie zakupoholików na przecenie do -50% nie sprawiam mi przyjemności. Wole robić zakupy na spokojnie i spokojnie wybrać to, czego szukam. Niż kupić cos tylko dlatego, że jest przecenione.

 

Mam nadziej, że mój wywód na temat pieniędzy nie był dla ciebie nudny. Mam również nadzieje, że artykuł ten zainspirował cię w jakiś sposób. Co do metody dzielenia pieniędzy. To jej pierwotną wersję oraz kilka trików jak ją włączyć w życie. Dostaną wszystkie osoby, które są na moim newsletterze. Jeśli jeszcze cię tam nie ma, to zapraszam do nadrobienia zaległości. Dla subskrybentów mojego newslettera oferuje ciekawe informacje z dziedziny mody i stylu. A także to o czym nie piszę na blogu.
Serdecznie pozdrawiam.

 

signature