BLUE DE CHANEL EAU DE TOILETTE VS EAU DE PERFUM, CZYLI POTĘGA MAŁEJ ZMIANY

 

W mojej ostatniej recenzji perfum, poświęconej zapachowi Tom Ford Tabacco Vanille. Wspominałem o tym, że podczas mojej wizyty w perfumerii, nabyłem dwa flakony perfum. O ile zapach Toma Forda, gdzieś od zawsze za mną chodził. Tak decyzja o zakupie drugiego, jak i pomysł na wpis, narodziły się dość spontanicznie. A mianowicie gdy stałem przy półce, pełnej różnorakich flakonów. Moją uwagę przykuł estetycznie wyeksponowany flakon, a właściwe dwa flakony zapachu Bleu de channel. Czyli zapach w wersji perfumowanej oraz w wersji wody toaletowej. Które to postanowiłem ze sobą porównać.

Zapach Bleu de channel, już kiedyś wpadł w moje ręce. A nawet przyszło mi go recenzować, na łamach tego bloga. Z wersją perfumowaną, również zdarzyło mi się kiedyś zapoznać. Natomiast ówcześnie nie rozważałem jej zakupu. Dopiero dwa ułożę obok siebie flakony, dały mi do myślenia, a czemu by ich nie porównać. I w ten oto sposób wersja perfumowana, znalazła się w mojej zapachowej kolekcji. Szczerze mówiąc, to pomysł na porównanie dwóch wersji jednego zapachu, przewijał się niejednokrotnie. Natomiast nigdy, nie miałem głowy, by się do tego zabrać. Nigdy też nie miałem wytypowanego zapachu. Który to, mógłby znaleźć się w ów wpisie. Oczywiście przyszło mi testować róże wersie danych zapachów. Natomiast nigdy nie było tak, że mi celowo kupiłem różne wersje tego samego zapachu, w dość krótkim odstępie czasowym. Na szczęście zapachu Bleu de channel w wersji wody toaletowej zastało mi dość sporo. Dlatego też stwierdził, że czas najwyższy przygotować porównanie wody toaletowej z wodą perfumowaną. Porównanie to podzielę na kilka części. Mianowicie na porównanie kompozycji, składu, oraz ogólne podsumowanie. W którym zbiorę wszystkie moje refleksje oraz nieco mniej istotne informacje.

 

bdcedpvsedc

 

Zanim przejdę do porównania. Warto wspomnieć jeszcze co nieco o samym zapach Bleu de channel. Premiera zapachu odbyła się w 2010 roku. A sam zapach jest hołdem dla męskiej wolności. Autorem tej kompozycji jest Jacquesa Polge. Cała kompozycja zapachowa, podzielona jest na trzy akty. Akt pierwszy, akt świeżości, akt drugi, energii, i akt trzeci, czyli akt zmysłu. Każdy z aktów bardzo różni się od siebie, tworzą pomiędzy sobą bardzo ciekawe przejścia od aktów świeżości, do tym bardzo mocnych i zmysłowych. Wersja perfumowana, swoją premierę miała cztery lat po premierze wersji wody toaletowej. Oba zapachy, zaliczają się do grona świeżych kompozycji. Jedną z kluczowych różnić, jaką da się odczuć pomiędzy dwoma zapachami. Jest przede wszystkim wyrazistość. Zapach w wersji wody perfumowanie jest ostrzejszy, bardziej kuje w nos. Natomiast wersja toaletowa jest delikatna bardziej świeża. Mimo zawartych w składzie przypraw takich ja imbir. Sam zapach raczej nie jest zbyt ciężki. A wręcz przeciwnie jest bardzo przyjemny i mało zobowiązujący.

 

PA2014 22 0013 1050x700

 Fot: smf.com

 

W wersji perfumowanej kompozycja staje się cięższa. Jest ona bardziej wyrazista, bardziej zmysłowa. Nadal jest to zapach świeży. Jednak ma on w sobie to coś, co sprawia, że nie jest to już ta sama lekka i przyjemna kompozycja. Jednak zapach z charakterem, nieco bardziej skomplikowany, taki obok którego nie sposób jest przejść obojętnie. Jednak gdy nieco lepiej wąchamy się z wersje perfumowaną. Wyczujemy tę samą kompozycję, jednak okraszoną jednym charakterystycznym elementem, który odmienia cały zapach. I jak już wcześniej wspominałem, sprawia, że zapach nabiera swego rodzaju zmysłowości. Ta charakterystyczna nuta sprawia, że zapach jest bardziej pociągający, bardziej zwraca na siebie uwagę.

 

chanel

 Fot: parfumdo.com

 

Zapach w wersji toaletowej jest rzeczywiście hołdem dla wolności. Ponieważ cała kompozycja jest bardzo subtelna, lekka, świeża, jednak przy tym jest to, zapcha bardzo męski. W wersji wody toaletowej wyczuwa się tę taką prostotę, którą bardzo dobrze nosi się na skórze. Mimo iż zapach przechodzi od bardzo świeżych aktów, po te zmysłowe. To jednak nadal w przypadku wody toaletowej, brak mi charakteru. Brak tego czegoś, co sprawiałoby, że zapach buduje swego rodzaju tajemnicę, w którą chcemy się zagłębić. Zapach w wersji perfumowanej jest po prostu, prosty. I tyle na ten temat. Po testowaniu najpierw wersji wody toaletowej, a dopiero później wersji perfumowanej. Naprawdę trudno było mi wrócić do poprzedniej wersji. Gdy znów przyszło mi używać wody toaletowej. To zapach bleu de channel wydawał mi się po prostu nudny, przeciętny, nijaki. Dopiero wersja perfumowana bardziej przemówiła do mojego nosa.

 

bdcedpvsedc2


Jedną z kluczowych różnić pomiędzy zapachami. Jest ilość nut zapachowych. W przypadku wody toaletowej w skład zapachu wchodzi dziewięć nut zapachowych. Podzielonych miedzy sobą na akty. Akt pierwszy, akt świeżości. W którym znajdziemy akordy cytrusowe, wetywerie, różowy pieprz. Akt drugi, akt energii, gdzie występują takie nuty jak grejpfrut, drewno cedrowe, labdanum. I ostatni akt, akt zmysłu. W którego skład wchodzą takie nuty jak kadzidło, imbir oraz drewno sandałowe. Wersja perfumowana zapachu Bleu de channel została wzbogacona aż o pięć nowych nut zapachowy. Które nieco zmieniają charakter całej kompozycji. A są to gałka muszkatołowa, paczula, mięta, jaśmin oraz ambra. To właśnie te nuty zapachowe są odpowiedzialne, za tą charakterystyczną nutę zapachu występującego w wersji perfumowanej. Jeśli już jesteśmy przy składzie zapachu. To warto wspomnieć co nieco o jego trwałości. Z reguły jest tak, że zapachy w wersji perfumowanej utrzymują się na skórze znacznie dłużej niż wody toaletowe. I tak jest również w tym przypadku. Zapcha w wersji wody perfumowanej, utrzymał się na skórze znacznie dłużej. Spokojnie wytrzymał cały dzień. Bez konieczności poprawek. Natomiast na tkaninie zapach utrzymał się po dziś dzień. Dla testu popsikałem nim szal dziewięć dni temu. I do dziś emanuje z mojego szalika. Oczywiście już nie tak intensywnie, jak na początku. Jednak nadal, jest on dość mocno wyczuwalny. Co do wersji wody toaletowej. To tutaj nie miałem zbyt wygórowanych oczekiwań. I też się nie zawiodłem. Zapach co prawda nie trzymał się cały dzień. Ponieważ po o koło ośmiu godzinach, już z trudem było mi go wyczuć. Dopiero po zbliżeniu po perfumowanego miejsca pod nos. Dopiero wtedy mogłem, wyczuć resztki zapachu. Jednak tak jak już pisałem, w przypadku wody toaletowej, to i tak dobry wynik.

 

bdcedpvsedc3

 

Jak już wcześniej wspomniałem, w podsumowaniu postanowiłem poruszyć kilka mniej istotnych kwestii. Które warto poruszyć, natomiast nie warto pisać o nich elaboratów. Dlatego też przejdę już do rzeczy. Zacznijmy od ceny. Zapach bleu de channel w wersji wody toaletowej kosztuje 379 złotych za 100 mililitrowy flakon. Natomiast ten sam zapach w wersji perfumowanej kosztuje już 556 złotych również za 100 mililitrowy flakon. Oba zapachy dostępne są w 4 pojemnościach. Mianowicie najmniejszej, czyli w postaci trzech miniaturowych flakonów po 20 mililitrów każdy. A także w standardowych na rynku pojemnościach 50 i 100 mililitrów. Dodatkowo zapach ten, możemy dostać w pojemności 150 mililitrów. Którego cena w przypadku wersji perfumowanej wynosi prawie 700 złotych.Flakony obu zapachów różnią się jedynie detalem. Mianowice wersja perfumowana jest po prostu podpisana „eau de parfum”. Poza tym jest jedna różna w opakowaniu. Zapcha w wersji wody toaletowej, posiada srebrnoszare obramowanie. Natomiast w przypadku wersji perfumowanej obramowanie opakowania jest w kolorze czarnym.

 

chanel bleu

Fot: raidersofthelostscent.com


Jeśli mam naprawdę podsumować porównanie tych dwóch wersji zapachowych. To według mnie o wiele lepiej wypada zapach w wersji wody perfumowanej. Mam wrażenie, że zapach w wersji wody toaletowej jest przeciętny. Jest to po prostu zwykłym męski zapach i tyle. Dopiero wersja perfumowana ożywiła tę kompozycję. Sprawiła, że zapach stał się intrygujący, tajemniczy. Jak już niejednokrotnie wspominałem, nie da się obok niego przejść po prostu obojętnie. Jeśli mam wybierać. To osobiście wolę wersję perfumowaną. Jednak jak wiadomo, każdy z nas ma inny nos. Dlatego też to, co podoba się mnie. Nie każdemu może przypaść do gustu. Dlatego też niezmiernie ciekawi mnie twoja opinia na temat tego zapachu. Jeśli miałeś okazje zapoznać się z ów kompozycjami. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzieli się swoimi doświadczeniami w komentarzu.

 

Porównaj sam zapach Blue de channel eau de toilette vs eau de parfum

 

To tyle, jeśli chodzi o dzisiejszy wpis. Mam nadziej, że okaże się od dla ciebie przydatny. Jeśli natomiast chciałbyś nieco zagłębić się w tematykę perfum. To oczywiście zapraszam cię do lektury innych moich artykułów poświęconych tej tematyce. Oraz subskrypcji mojego newslettera, gdzie znajdziesz wiele ciekawych informacji, o których nie pisze na blogu.

Serdecznie pozdrawiam.

 

signature