5 NAJBARDZIEJ ŻENUJĄCYCH ZACHOWAŃ SPRZEDAWCÓW

 

Zakupy, dla jednych stanowią niemalże nałogową przyjemność. Dla innych zaś są prawdziwym utrapieniem. Jednak współczesna ideologia konsumpcjonizmu stała się dla nas codziennością. Kupujemy, bo kupować musimy. Bądź kupujemy, bo kupować po prostu lubimy. Sam przyznam się szczerze, że mimo iż nie przejawiam patologicznych skłonności do zakupoholizmu. To jednak robienie zakupów, po prostu daje mi przyjemności. I zawsze, gdy mam okazje pobuszować trochę wśród sklepowych półek To z chęcią oddaje się tej czynności. I w związku z faktem mojego zamiłowania do zakupów. Nieraz byłe światkiem, dziwnych nieraz bardzo irytujących zachowani sprzedawców, którzy czasem. Swoim postępowaniem są w stanie naprawdę zepsuć nam humor.

Sprzedaż, a raczej sama profesja sprzedawcy. Stanowi dość nietypowy zawód. O profesji sprzedawcy powstało mnóstwo książek, poradników sprzedażowych, oraz wiele innych publikacji. Tak na dobrą sprawę, każdy z nas jest sprzedawcą. Ponieważ niezależnie od profesji, jaką wykonujemy. To i tak musimy, kolokwialnie mówiąc "umieć się sprzedać". Natomiast nie będę rozpisywał teraz elaboratów na temat tego, jak sprzedawać i jak robić to lepiej. Bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Skupię się raczej na sprzedawcach, często też nazywanych przez marki odzieżowe „doradcami wizerunku”. Jednak jaki ma cel rozpisywanie się na ich temat ? Przede wszystkim przez lata zakupów w różnego rodzaju galeriach handlowych. Udało mi się zauważyć, przejawy różnych nietypowych zachowani osób, które owymi sprzedawcami są. Nie wiem, czy niektórzy z nich mają świadomość tego, iż to czy klient zostawi pieniądze w sklepie, w którym pracują. Zależy w główniej mierze od nich samych. Z moich obserwowani wynika, że istnieje grono owych sprzedawców, którzy nie mają pojęcia o tym, iż to właśnie ich zachowanie wpływa na końcową decyzję klienta. A chyba nikt z nas nie zdecyduje się wrócić do sklepu, który nie cieszy się pochlebną opinią na temat obsługi.
Do stworzenia tego artykułu, zainspirowało mnie kilka zachowań, które wedle moich obserwacji. Większość sprzedawców notorycznie popełnia. Zrażając, w ten sposób do siebie dosyć spore grono klientów. Oraz fakt, że czasami te egoistyczne i perfidne zachowania. Potrafią uprzykrzyć nawet najbardziej udane zakupy. Ten wpis niema być przestrogą. Jednak moim osobistym przemyśleniem jako klienta. Na temat tego, jak można by nieco usprawnić rolę sprzedawcy, tak by zarówno on, jak i my. Czerpali korzyści z dokonywanych zakupów.

 

ZZSWSO

 

Według mnie jest to zachowanie niedopuszczalne. Jednak, że w wielu sklepach, w szczególności tych cieszących się mianem sklepów multibrandowych. Tego typu zachowania, stanowią codzienności. Niejednokrotnie w wielu sklepach, tego typu byłem świadkiem, gdy sprzedawcy obgadywali klienta, który odmówił, gdy zadano mu słynne pytanie "w czym mogę pomóc". Raz nawet byłem świadkiem, gdzie jedne ze sprzedawców butiku zajmującym się dystrybucją luksusowej odzieży. Podczas kasowania moich zakupów. W mojej obecności zaczął obraźliwie opisywać klientkę. Która właśnie weszła do sklepu. Według mnie tego typu zachowanie jest karygodne. A już tym bardziej, w obecności innego klienta. I w przypadku marek, czy sklepów, które zajmują się dystrybucją produktów premium, czy dóbr luksusowych. Jednak niestety, ale tego typu przypadków jest dość sporo.

 

ZZSWSO2

 

Jedne z tych zachowani, które również cieszy się szczególną popularnością wśród sprzedawców. Szczegulnie tych pracujących, w butikach multibrandowych. A już w szczególności tych, które mogą pochwalić się dystrybucją odzieży z sektora premium. W przypadku tego typu sklepów.  Sposób w jaki parzy na nas sprzedawca. Jest uwarunkowany przede wszystkim tym. W jaki sposób jesteśmy ubrani. Czy też, jak bardzo emitujemy gotówką. Chociaż na chwilę obecną. Myślę, że już nawet sposób naszego ubioru. To zdecydowanie za mało. I prawdę mówiąc. O wiele lepiej, jest wchodzić do tego typu sklepów, z torbą na zakupy, takich marek jak. Hugo Boss, czy Max Mara. Ponieważ, może to kwestia przypadku. Jednak wtedy sprzedawcy są w tego typu butikach, już nieco bardziej przyjaźni. Niż w przypadku gdy wejdziemy do sklepu ot tak.

 

Top 10 Suit Brands

 Fot: sallauretta.com

 

Dla mnie tego typu zachowania są nie tyle denerwujące. Co po prostu śmieszę. Wedle mojej opinii, taki sposób postępowaniami świadczy o bardzo małej inteligencji. Szczególnie w sytuacjach, gdy po wymówieniu przez nas magicznych słów: „wezmę”, „poproszę” czy „kupuję”. Nagle podejrzliwe pełne pogardy spojrzenie znika. I sprzedawca jest w stanie, stać się naszym najlepszym przyjacielem. Oczywiście, nie muwie, że jest tak zawsze. Natomiast sam nieraz byłem świadkiem tego typu sytuacji. Gdybym sam był sprzedawcą. To walczyłbym o to, by sprzedać jak najwięcej. Tylko dlatego by muc do swojej pensji. Dostać te zbawienną dla wielu premie od sprzedaży. Którą raczej trudno, jest zdobyć, postrzegając klienta jako wroga. Gdyby sprzedawca podczas rozmowy ze mną, miał markotną minę i krzywe spojrzenie. Sam zrezygnowałbym z jego pomocy. Czy też po prostu poszedł do innego sklepu. Dlatego wszystkim sprzedawcą, którzy kierują się owym podejściem. Polecam przeczytanie jakkolwiek książki, na temat sprzedaży. Czy budowania relacji z klientem. Myślę, że zmiana ich zachowania. I zbudowanie pozytywnej relacji z klientem. Na pewno zaowocuje późniejszym awansem. Sam ma swoich ulubionych sprzedawców w niektórych sklepach. Których po prostu znam i lubię. Ich podejście do mojej osoby, oraz szczera i sympatyczna pomoc. Przejawiają się, na to ile pieniędzy, będę skory u nich zostawić. I mogą mieć pewność, że na pewno niejednokrotnie powrócę do danego sklepu. A w podzięce za miłą obsługę. Będę czuć się niemalże zobowiązany, by zawsze robić zakupy wyłącznie z ich pomocą.

 

ZZSWSO3

 

Tego typu zachowanie, ma miejsce w szczególności. W sklepach zajmujących się dystrybucją garniturów, oraz odzieży męskiej. I mimo nieco pikantnego nagłówka. Nie jest to zachowanie negatywne. Kilkukrotnie w sklepach zajmujących się sprzedażą garniturów. Przydarzyła mi się następująca sytuacji. Po wejściu do sklepu oczywiście, zostałem powitany serdecznym uśmiechem. I zapytany, za czym się rozglądam. Odpowiedziałem, iż poszukuje ciekawego garnituru. I nie boje się odważnych fasonów, czy wzorów. W odpowiedzi na moje oczekiwania, został mi zaprezentowany prosty jednorzędowy granatowy garnitur. Który nijak miał się do moich oczekiwań. Oczywiście, nie mam za złe zaistniałej sytuacji. Jednak bardzo zdziwił mnie fakt, że miała ona miejsce kilka razy. I to nietylko, w butikach tej jednej marki. 

 

bspoke bayviewvillage toronto cphilip castleton

 Fot: Pinterest.com

 Większość sprzedawców jest utwierdzona w przekonaniu, że mężczyzna szukający garnituru. Szuka prostego najlepiej granatowego (bo uniwersalny) modelu. Mimo tego, iż notorycznie czytam na blogach o zbliżonej do mojego tematyce. O tym, jak świadomość mężczyzn na temat ubioru jest coraz większa. To jednak nadal jest dość skąpe grono mężczyzn. Którzy nie interesują się męską elegancją. W konsekwencji czego nie posiadają oni wiedzy na tematy związane z tą dziedziną. Dlatego też sprzedawcy ugruntowali się w przekonaniu, że jeśli mężczyzna szuka garnituru. To szuka on właśnie prostego granatowego modelu. Jeśli powątpiewacie w mojej słowa. To rozejrzyjcie się, na rodzinnym weselu. Gdzie na pewno rozleje się morze granatowych garniturów. A jeśli nie na weselu. To wystarczy rozejrzeć się po ulicach, gdzie, jeśli mężczyzna nosi garnitur. To w 8 na 10 przypadków. Będzie to właśnie klasyczny jednorzędowy granatowy garnitur.

 

ZZSWSO4

 

W większości sklepów z garniturami nie pracują zwykli sprzedawcy.Lecz sprzedawcy szczycący się mianem doradcy wizerunku. I o ile doradca wizerunku, w sklepach odzieżowych to bardzo przydatna funkcja. To niestety, ale rzeczywistość nieco zawodzi. A dlaczego ? Niejednokrotnie spotkałem się z sytuacją, w której mimo iż obsługujący mnie sprzedawca. Mógł poszczycić się na swojej plakietce dopiskom "doradcza wizerunku". To w żaden sposób, nie przekładało się to, na jego wiedzę. Niestety, ale w większości sytuacjach jest tak, że na stanowisko doradcy wizerunku. Często zostają zatrudnieni zwykli ludzie. Którzy teoretycznie, zostali przeszkoleni na to stanowisko. Jednak nawet po owych szkoleniach dysponują oni bardzo skąpą wiedzą na temat doboru kolorystycznego, czy też prawidłowego dopasowania rozmiaru. A już nie mówiąc, o znajomości trendów. Które jak wiadomo, notorycznie ulegają zmianie.


suit
Fot: pixshark.com

 

Brak owej wiedzy, przejawia się na późniejsze problemy w kontaktach z klientami. Gdyby doradcy wizerunku, dysponowali chociażby podstawami z zakresu męskiej elegancji. To wtedy mogliby, dawać rady i prowadzić zawzięte dyktuje z klientem. Na temat wybieranej przez niego odzieży. Niestety ale sytuacja, ma się nieco  inaczej. I wiele razy spotkałem się tym, iż doradca wizerunku po prostu opowiadał głupoty. Które według niego, można by było uznać za stylistyczne porady. I o ile przeciętny mężczyzna, da się nabrac na to, że poszetka i krawat mogą być w tym samym wzorze. Czy też, że postawiony w klasycznym płaszczu kołnierza nadaje nam drapieżności. Tak tym razem, trafili na złą osobę. Ponieważ, mimo iż nie uważam się za eksperta z dziedziny męskiego stylu. To jednak dysponuje ponad przeciętną wiedzą, dotyczącą męskiego stylu. A już przede wszystkim, znam parę podstawowych zasad. O których niektórzy doradcy wizerunku, nie ma ją pojęcia. Może gdybym, aż tak nie zagłębiał się w tematyce męskiego stylu. To trudniej byłoby mi, wyłapać popełniane przez doradców wizerunków błędny. Jedno jest pewne. Doradcy wizerunku wiedzą, że granatowy garnitur jest najbardziej uniwersalny. I przynajmniej to jest zgodne z prawdą.

 

ZZSWSO5

 

Możecie pomyśleć, ze wyżej wspomniane "wciskanie kitu" to również kłamstwo. I dlaczego,  poruszam dwa razy ten sam temat. Otóż nie. Piszą kłamstwo, mam na myśli celowe oszukiwanie klientów. Z zamiarem sprzedaży danego produktu. Samemu zdarzyło mi się, być oszukanym co do składu danego elementu garderoby. Już pal licho, gdy usłyszymy "Ten garnitur ma dobry skład". Jednak jeśli dopytujemy się, czy jest to 100% wełny. I otrzymujemy odpowiedź "oczywiście". Po czym na metce doczytujemy "60% wełny i 40% poliestru". To przepraszam, ale ja tutaj czegoś nie rozumiem. Bo o ile jestem w stanie, zaakceptować fakt. Iż sprzedawca nie da rady, zapamiętać składu wszystkich dostępnych w ofercie produktów. To jednak nierozumnie co jest trudnego w tym. By zamiast oszukiwać klienta, po prostu sprawdzić skład na metce. Co notabene wzbudzi w oczach klienta zaufanie, do obsługującego go sprzedawcy. Ponieważ, klient będzie posiadać dowód na to, że wybrana przez niego rzecz składa się z 60% wełny i 40% poliestru. Bo sam zobaczy to czarno na białym.
Tego typu sytuacja, na szczęście zdarzyła mi się tylko raz. Jednak do dziś nie mogę przeboleć faktu, iż miało to miejsce w jednej z topowych marek, specjalizującej się w sprzedaży garniturów.

 

Mam nadziej, że wpis ten, okaże się dla ciebie w jakoś sposób wartościowy. Oczywiście, niezmiernie ciekawi mnie fakt, jakie są twoje doświadczenia w kontaktach ze sprzedawcami. Czy też doradcami wizerunku. No i wedle tradycji. Na sam koniec, nie pozostaje mi nic innego. Jak zaprosić cię do subskrypcji mojego newslettera. Gdzie znajdziesz, nieco więcej wartościowej wiedzy. Za równo z zakresu męskiego stylu. Oraz więcej wpisów, o zbliżonej do dzisiejszego tematyce.

 

Serdecznie pozdrawiam.

 

signature